Szóstego maja na torze Whilton Mill odbyły się drużynowe zawody charytatywne organizowane przez byłego kierowcę Formuły 1, pochodzącego z Indii Karuna Changhoka.

Celem tych zawodów było uzbieranie jak największej kwoty pieniędzy na fundację Vishnu Devananda Charitable Trust założoną w 2003 roku przez rodziców Karuna i zajmującą sie wszelaka pomocą biednym ludziom w mieście Chennai i jego okolicach w południowych Indiach.


Do rywalizacji stanęło 50 zespołów, a wśród nich 303 Racing Team składający sie z czterech polskich kierowców. Zespoły zostały podzielone na dwie grupy. Każda grupa miała do przejechania 30-to minutowe kwalifikacje i godzinny wyścig, w którym każdy zespół musiał zaliczyć trzy pitstopy. Top 12 z każdego wyścigu kwalifikował sie do 45-cio minutowego finału.303 Racing Team jechał w grupie pierwszej. Po nie najlepszych kwalifikacjach polscy kierowcy startowali do wyścigu z szesnastej pozycji. W trakcie wyścigu udało się jednak chłopakom przesunąć w górę stawki i zakończyć ten bieg na dziesiątym miejscu, które dawało awans do finału. Po tym półfinale zawodnicy 303 Racing Team byli troszkę zawiedzeni, gdyż ich zdaniem ich kart nie był wystarczająco szybki. Taki niestety jest urok rental kartingu, jedziesz na tym co Ci dadzą. W finale na szczęście dostali inny wózek i można było mieć tylko nadzieję, że nie będzie on gorszy niż poprzedni. Dziesiąta pozycja w półfinale dała zespołowi 303 Racing Team dwudziestą pozycje startową w finale. Rob Duma jechał jako pierwszy i po fantastycznym starcie wyprzedzał rywali jak tyczki podczas slalomu. Gdy zjeżdżał na zmianę był już dziesiąty. Następny w kolejce był Jakub Kot. On równiez świetnie się spisał i gdy zjeżdżał na zmianę był ósmy. Teraz przyszła kolej na Sebastiana Borka, który w pewnym momencie był nawet szósty, a gdy zjeżdżał na zmianę był na świetnej siódmej pozycji. Ostatni z zespołu na tor wyjechał Sławek Piskorz. Przez dłuższą część swojego stintu jechał on na 9-10 pozycji, by na dwa okrążenia przed końcem wspiąć się na siódme miejsce i tak już dojechać do mety. Siódme miejsce to nie zwycięstwo ale kierowcy z zespołu byli naprawdę zadowoleni.

Nikt w finale nie zanotował tak dużego awansu, 13 miejsc w ciągu 45 minut robi wrażenie. Teraz przed chłopakami z 303 Racing Team największe wyzwanie. 24-godzinny wyścig 💪British 24hr💪, który odbędzie sie na poczatku sierpnia na torze w Teesside.

Po wyścigu powiedzieli:

Jakub Kot: ” Może nie mieliśmy najlepszego go-karta na początku, ale wykonaliśmy świetną robotę i nie spodziewaliśmy się takiego wyniku. Z mojej perspektywy jechałem czysto i przez większość moich stintów wyprzedzałem lub goniłem innych. Patrząc jednak na czasy, myślę że mógłbym się jeszcze trochę poprawić. Zespól bardzo dobrze się dogadywał na naszych pierwszych zawodach drużynowych, i jestem dumny z tego że mogę być jego częścią.”

Sławek Piskorz: „We czwórkę poznaliśmy się na wyścigach serii Covkartsport i w pewnym momencie zaświtała nam myśl by pojechać razem w wyścigu British 24hr. Ja już w tym wyścigu jechałem trzy razy, nawet udało mi sie wygrać klasę Rookie Extreme w zeszłym roku, jednak wszystkie moje starty zaliczałełm w angielskich zespołach i marzyło mi sie by kiedyś wystawić typowo polski team. Tak właśnie powstał 303 Racing Team. Dziś to był nasz pierwszy współny start jako zespół i uważam, że wstydu nie przynieśliśmy.

Sebastian Borek: „Pierwszy raz jechałem w zawodach drużynowych i muszę stwierdzić, że jazda w teamie daje o wiele wiecej frajdy i adrenaliny niz indywidualne krótkie wyscigi.
Nie mogę się już doczekac 24-ro godzinnego wyścigu w Teesside, gdzie emocje beda napewno przez cały czas jego trwania.”

Robert Duma: „Byłem mocno niezadowolony, gdy wsiadłem do naszego karta w kwalifikacjach. Niestety był on bardzo wolny i w zawodach gdzie nie ma limitu wagowego byliśmy w mocno gorszej sytuacji niż wiele innych teamów, które składały sie w większości z młodych i lekkich zawodników. Jednak udało nam się dociągnąć tego karta w top 10 i awansować do finału. Tam mieliśmy już więcej szczęścia w losowaniu wózka i widać to było na torze. Teraz mogę śmiało stwierdzić, że gdyby nie ten pechowy kart z półfinału to mielibyśmy naprawdę spore szanse na podium.”

Robert Duma , Sławek Piskorz , Sebastian Borek, Jakub Kot