Napisać, że kurz po ostatnich zawodach już opadł, to małe niedomówienie. Witam serdecznie fanów motorsportu i Egon Racing Teamu. Mam nadzieję, że wybaczycie mi te opóźnienie z relacją. Nie ma tego złego, jak to mówią, przynajmniej sezon ogórkowy się lekko wypełni 😉

Ostatnie w tym roku zawody z cyklu Clio 182 Championship odbyły się na torze Donington Park. Jest to fantastyczny obiekt, szybki i rytmiczny, z bogatą historią. Kilka zakrętów dla frajdy, kilka zweryfikuje Twoją technikę. Wije się, opada i wznosi, dając kierowcy cudowne wrażenie zwinnego niby-lotu. W czasach swojej świetności gościł nawet F1, w Grand Prix Europy ’91 zwyciężył tu Ayrton Senna. Tak, zdecydowanie mój ulubiony tor…

Po jedenastu do tej pory rozegranych rundach, plasowałem się na 13tym miejscu w klasyfikacji generalnej, tracąc jedynie 8 punktów do pierwszego miejsca wśród debiutantów, na które ostrzyłem sobie zęby. Sobotnie kwalifikacje nie poszły jednak po mojej myśli. Zaliczyłem prawdopodobnie zbędny zjazd do boksu, a po wyjeździe tłok na torze nie pozwolił mi na poprawienie czasu i w efekcie byłem dopiero 19ty, ale tylko 2 miejsca za moim głównym rywalem. Plan na wyścig numer 1 jest zatem prosty. Atak od początku, wyprzedzać, wyprzedzać, wyprzedzać! Niestety tuż za pierwszym zakrętem, przede mną doszło do kontaktu, którego ja już nie mogłem ominąć. Ten moment możecie zobaczyć na zdjęciu. Nie wyglądało to groźnie, ale wahacz się poddał i było po zabawie. Wyścig ostatecznie przerwano czerwoną flagą po bardzo dużym dzwonie jednego z zawodników. Clio numer 46 wypadło z trasy przy 160km/h i dachowało po odbiciu od bariery!!! Bardzo sympatyczny kierowca i mój dobry przyjaciel Simon Harrison, złamał w tym wypadku dwa żebra. Tymczasem zwycięzcą został Matt Digby wyprzedzając o pół sekundy byłego mistrza K-tec Clio 182, Jamesa Barka.

W niedzielę startowałem według pozycji z poprzedniego dnia, a więc z ostatniego, dwudziestego drugiego miejsca. To nic. Nic do stracenia przynajmniej! Po błyskawicznym starcie, zyskałem kilka pozycji już przed pierwszym zakrętem, a dalej równa jazda dobrym tempem i unikanie większych błędów, pozwoliło mi awansować na 12te miejsce! To największy progres w tym wyścigu, całkiem nieźle, ale najważniejsze było przełamać pecha, cieszyć się jazdą i nie zawieźć mojego teamu. Najlepszy był, po raz pierwszy w tym roku Scott Sharp, a za nim ponownie James Bark.

Zwyczajowo drugi wyścig skończyłby historię weekendu, ale tym razem to nie był jeszcze koniec. Rozegrano bowiem jeszcze trzeci bieg, ostateczne starcie, tak zwany Season Showdown, już nie na punkty, a o nagrody od sponsorów serii. Po przetasowaniach na polu startowym, po raz drugi w tym sezonie znalazłem się na pole position. Start miałem naprawdę świetny, nareszcie ten element opanowałem do perfekcji i prowadziłem od początku niemal przez całe pierwsze okrążenie. Było super przewodzić stawce, na pewno chciałbym to robić częściej i dłużej, a najlepiej do samej mety😉 Ostatecznie musiałem jednak uznać wyższość lokalnych zawodników i do mety dojechałem na rekordowym szóstym miejscu. Walka o te pozycje była niezwykle zacięta i widowiskowa, trwała przez pół dystansu i rozstrzygnęła się dosłownie na ostatniej szykanie (polecam nagranie video).  Chyba nigdy wcześniej się tak dobrze nie bawiłem, za kółkiem a i rezultat był przyzwoity, byłem bardzo blisko czołówki. Najszybszy tym razem był Ryan Polley, przed Don De Graaff.

W ten sposób dotarliśmy do końca sezonu 2017 w K-tec Clio 182 Championship. Czas na krótkie podsumowanie zatem. Pojawiłem się na wszystkich siedmiu torach ujętych w kalendarzu mistrzostw, z 14tu rozegranych wyścigów, co samo w sobie było już ogromnym wyzwaniem, z tego ukończyłem 10. W dwóch pierwszych na Oulton Park nie udało mi się wystartować z powodu awarii technicznej, jeden ominął mnie po moim błędzie i rozbiciu auta na Cadwell Park, z jednego odpadłem już po starcie w Donington. Aż cztery razy ukończyłem w top 10, po raz pierwszy już w moim piątym wyścigu w życiu, na Brands Hatch. Tego dnia zdobyłem też puchar „Driver of the meeting” zaskakując komisję tym wynikiem, z tak małym doświadczeniem w sporcie i bez żadnego wcześniejszego treningu. Aż do ostatniego weekendu toczyłem walkę o tytuł najlepszego debiutanta roku, ostatecznie jednak po pechowym odpadnięciu w Donington, spadłem na trzecie miejsce za Scott Edgara i Charlie Turnera.

Kilka tygodni później Charlie został nominowany do reprezentowania Wielkiej Brytanii w międzynarodowym turnieju Rotax Max Challenge. Wszyscy jesteśmy z niego dumni, to także pokazuje wysoką klasę zawodników z jakimi przyszło mi się ścigać w Clio’wkach. Ci kierowcy naprawdę maja wyścigi w DNA, aż dziesięciu mistrzów Formuły 1 pochodzi z UK, to ponad 3 razy więcej niż zajmujące drugie miejsce w tej klasyfikacji Brazylia i Finlandia! Brytyjczycy wygrywali najczęściej w LeMans, bijąc nawet Francuzów na ich terenie. Tutaj też doskonalili swoją technikę jedni z najlepszych rajdowców świata, Vatanen, McRae, Burns. Pierwsze Grand Prix F1, również odbyło się tutaj na Wyspach, na słynnym Silverstone. Tory, na których się scigalismy były arenaa największych pojedynków, największych legend. Dla kogoś takiego jak ja, kto żyje motorsportem, chłonie jego bogatą historię i podziwia mistrzów od dziecka, samo wyjechanie na ten sam kawałek asfaltu, na którym oni walczyli lata temu jest czymś więcej niż spełnieniem marzeń. Wiem, że na pewno jestem w idealnym miejscu i w idealnym towarzystwie, by nauczyć się wyścigowego kunsztu.

Ten rok był niesamowitą przygodą, ale i wyzwaniem dla mnie, pełen ciężkiej pracy, wyrzeczeń, wielkich emocji, łez i uśmiechów oraz satysfakcji z osiąganych po kolei celów. Podróżowałem po ciekawych zakątkach kraju i poznałem wielu wspaniałych ludzi, nauczyłem się podstaw sportowej jazdy. Mam nadzieję, że dostarczyłem też kilku pozytywnych wrażeń kibicom i przyjaciołom, którzy pojawiali się licznie na torach i śledzili moje poczynania w internecie. Dziękuję Wam za wsparcie, za doping i wszelką pomoc jaką od Was otrzymałem. Wasze zaangażowanie w ten projekt, nie tylko mnie zachwyca, ale również kierowcy i członkowie innych teamów chwalili Wasza postawę. Byliście niesamowici i kocham Was za to.

Jeśli chodzi o plany na przyszłość, w przyszłym roku niestety zaliczę pauzę, w najlepszym wypadku, wystartuje może choć raz. Żeby móc walczyć o wyższe lokaty, a wiem ze jest ku temu potencjał, będę musiał zainwestować więcej w infrastrukturę zespołu, ulepszyć samochód i przejeździć więcej kilometrów na testach i treningach. Wiem już mniej więcej co robić i jak żeby coś osiągnąć w tym sporcie. Podobnie jak mój idol Robert Kubica uważam, że robienie tego byle jak mija się z celem. Robię zatem krok do tyłu, by później zrobić dwa naprzód. Na pewno będzie mi brakowało tych akcji i emocji, prędkości, przygód. Będzie mi brakowało kontaktu z fanami. Będę za tym tęsknił, ale wiem, że jeszcze się spotkamy i wiele więcej jeszcze lepszych chwil przed nami.

Tymczasem korzystając z okazji życzę wszystkim Wesołych Świąt, zdrówka i szczęścia w nowym roku. Bawcie się dobrze, realizujcie swoje marzenia i cieszcie się życiem. Dozobaczenia!